TEKST
Zapalam płomyk.
Światełkiem znicza,
Modlitwą szeptaną sercem,
Wspominam bliskich
Tych, co nie wrócą,
Ich pamięć wciąż we mnie.
Czuję dotyk babcinej dłoni,
Słyszę dziadkowe słowa z oddali.
Dziś już ich nie ma,
Tylko wspomnienia,
Ale te dni są właśnie dla nich.
Wśród złotych liści, jesiennej zadumy
Zapłoną pod krzyżem ogniki wśród cieni.
Z każdym płomieniem wybrzmi modlitwa
Za dusze łaknące nadziei.
Zapalam płomyk jeden po drugim
Dla tych co byli przed nami.
Dla bliskich, dalszych… niepożegnanych
I dla tych całkiem nieznanych.
Z modlitwą w sercu
Z nadzieją wierzę,
Kiedyś znów się spotkamy.