TEKST
Założę kapelusz na bakier,
Tak na przekór
Bo mogę i już.
Popatrzę w słońce odważnie,
Uśmiechnę się jasno,
Czy już?
Nie no, ciut później, być może,
Albo za chwilę lub dwie.
Teraz tak jeszcze poleżę
Toż przecież czasu mam w bród.
Odpocznę tu trochę od zgiełku,
Od zbyt szybko mknących dni.
Gdy przyjdzie wybrać kapelusz,
Będę musiał skończyć mój sen
A ja wolę w cieniu odsapnąć
I nie myśleć
Tak nic a nic
Tutaj jutro mnie jeszcze nie znajdzie
W kapeluszu?
A może i bez.